Powidoki Władysława Strzemińskiego

Pierwsze kompozycje solarystyczne, inaczej Powidoki Strzemiński tworzył pod koniec lat 40. XX wieku. Znanych jest osiem takich obrazów z lat 1948-1949, co istotne, malowanych „z natury”. Jeden z nich autor opisał jako „słońce widziane wprost”. Wszystkie balansowały na granicy obrazu abstrakcyjnego i przedstawiającego. Jak pisał o nich Julian Przyboś: „Malował nie widok słońca, lecz jego powidok, dał kolor wnętrza oka, które spojrzało na słońce”.
Już w latach 20. Strzemiński zauważył, że widzenie zależy od zdolności percepcji rzeczywistości i rozumienia jej w obrębie istniejącego w danym czasie historycznym paradygmatu oraz ma aspekt biologiczny. Zdolność postrzegania, określona została przez artystę mianem „zawartości wzorkowej”, czyli sumy wiedzy o rzeczywistości determinowanej stopniem rozwoju cywilizacyjnego. Ta składowa widzenia podlegała według niego ewolucji - wraz ze zmianą warunków widzenia następowały nowe sposoby widzenia i obrazowania, o czym pisał w wydanej pośmiertnie Teorii widzenia (1958). Ewolucja zawartości wzrokowej była według Strzemińskiego faktem tam samo prawdziwym, jak ewolucja form biologicznych. Równie istotnym elementem pozostawał jednak czynnik fizologiczny warunkowany zarówno przez samo oko, jak i indywidualne odczucia zmysłów. To miało być sensem nowego malarstwa. Jednak owa fizjologia widzenia, ów czynnik biologiczny miał charakter zarówno obiektywny, jak i subiektywny. Obiektywne były możliwości widzenia samego oka jako apartu, subiektywne zaś: emocje, odczucia zmysłowe, odruchy podświadomości. Skupienie się na tej subiektywnej biologii nie było dla Strzemińskiego zjawiskiem pozytywnym. Z tego względu krytykował surrealizm, jako obraz ślepej gry instynktów, uczuć niższych, przeciwieństwo rozumu. Czysta biologia to według artysty zaprzeczenie kultury i społecznego wyrobienia. Z tego też względu istotne stawało się jej zrozumienie i zorganizowanie, a nie bezładne trwanie. Serię Powidoków można odczytywać jako rodzaj laboratorium fizjologii wdzenia, próbę odpowiedzenia na pytanie, jak działa światło, jak wtedy widzi oko i jak pracuje. „Odbiór doznań i ich przekazywanie nie odbywa się w bezcielesnym świecie idei, lecz w świecie realnie istniejącej materii i poprzez materię. A człowiek jest materią” - pisał. Jednocześnie dodawał gdzie indziej: ”Jeśli uznamy, że jesteśmy ciałem, musimy oprzeć naszą świadomość widzenia o wszelkie zaobserowowane fakty materialnego procesu widzenia”.