Kapitał

Kapitał

Wszystkie dzieła w tej kolekcji
Przeglądaj
Opis


KAPITAŁ

WIKTOR MARZEC


Wbrew pozorom kapitał nie jest po prostu majątkiem, którym obraca się w celu jego pomnożenia. Jest przede wszystkim określonym stosunkiem społecznym i może być uruchomiony tylko przez zbiorową działalność. Kapitał nie jest potęgą osobistą, lecz społeczną. Jest tak dlatego, że, jak pisał Karol Marks, „jest pracą umarłą, która jak wampir ożywia się tylko wtedy, gdy wysysa żywą pracę”, a „warunkiem istnienia kapitału jest praca najemna”.

Konsekwentne zaprowadzenie tego stosunku dało początek kapitalizmowi, który zmienił życie ludzi i ich samych w bezprecedensowy sposób, porównywalny chyba tylko z rewolucją neolityczną. Wielu ludzi uwolniło się z więzów feudalnej podległości, praca została zorganizowana na zupełnie nowe sposoby, podobnie jak przestrzenie miast, stosunki rodzinne i każda chyba dziedzina ludzkiego życia (spójrzmy na pracę Hendrika Nicolaasa Werkmana Kominy czy Walce Karola Hillera).

Kapitalizm okazał się systemem zdolnym do absorpcji bardzo różnych elementów. Wszystkie jego czynniki składowe (takie jak praca najemna, pieniądz, handel etc.) istniały jako takie na długo wcześniej, nie rozpętując jednak kapitalistycznej rewolucji. Dopiero ich specyficzna konfiguracja, łącząca zarazem przemoc i obietnicę, zdolna była rozprzestrzenić stosunek kapitału na skalę globalną. Kapitalizm z łatwością obraca na swoją korzyść także siły z nim niewspółbieżne, jak choćby nacjonalizm (przypomina o tym Derek Boshier w obrazie England’s Glory). Włącza w swój obręb i wyzyskuje różne sposoby organizacji życia i pracy, czerpiąc korzyści zarazem z rozbicia feudalnych więzi w Europie i zakucia w niewolnicze kajdany populacji w Afryce i Ameryce.

Różne formy wyzysku prowadzone dla napędzania stosunku kapitału nie tylko współistnieją, ale wręcz warunkują się wzajem. Tak jak handel ludźmi i ich niewolnicza praca na plantacjach (a także polska pańszczyzna) umożliwiły rozwój światowego handlu i przemysłowych potęg północnej Europy, tak dzisiejsza nisko płatna praca globalnego Południa warunkuje utrzymanie poziomu konsumpcji i całego modelu gospodarczego bogatej Północy (Ali Kazma, Fabryka jeansów). Kapitał kreuje i wyzyskuje zarówno różnice płac (wyrażające zróżnicowanie zawłaszczanej wartości dodatkowej), jak i dostęp do wytwarzanych dóbr. Podtrzymuje reżimy wykluczenia, oparte na równoczesnym wzniecaniu pragnienia i odmowie dostępu do przedmiotu umożliwiającego jego zaspokojenie (co wymownie ukazuje Monica Bonvicini w dziele Not for You).

A jednak ten katalog przewin nie pomaga zająć łatwej pozycji, z której można by stosunek kapitału zakwestionować. Myliłby się ten, który chciałby go po prostu odrzucić na rzecz uwolnienia ludzkości od narzuconego jarzma. Powołanie nowoczesnej podmiotowości oznaczało zmianę samego życia i człowieka jako takiego. Kapitał tworzy usystematyzowane, funkcjonalne ciała i jaźnie robotników (Karol Hiller, Robotnicy), by potem pozbawić ich tego „zewnętrznego” kręgosłupa i pozostawić bezkształtne widma ludzi bezrobotnych, gdy siła robocza przestaje już być potrzebna (Władysław Strzemiński, Bezrobotni). Ale to oni prowadzili walkę klasową, z której efektów do dziś korzystamy. Kapitał wyzwolił niespożyte zasoby ludzkiej kreatywności, tak technologicznej, organizacyjnej, jak i kulturowej, również tej autorefleksyjnej i krytycznej (Janusz Maria Brzeski, Sielanka XX wieku; Leon Chwistek, Dancing). W dążeniach emancypacyjnych wszyscy jesteśmy także produktem relacji kapitału, nie sposób bowiem znaleźć gdziekolwiek jakiegoś „życia samego”, które mogłoby być podstawą nieuwikłanego gestu kontestacji. Raz jeszcze ukazuje się tu dwoista siła kapitału, niosącego zarazem emancypację i zniewolenie.

Dwoistości tej często dotykał w swojej twórczości Joseph Beuys, którego dar dla Muzeum Sztuki wymyka się nie tylko tradycyjnej ekonomii, ale również ekonomii świata sztuki. To dar, którego nie sposób zwrócić, ale który nie powoduje również długu. Ponadto skrzynia Beuysa mieściła między innymi jedną ze słynnych tabliczek, przypominających miniatury szkolnych tablic, powtarzającą hasło „sztuka = kapitał”. Wydaje się, że Beuys dążył takimi gestami do taktycznego przedefiniowania kapitału, które prowadziłoby do zniesienia kapitalizmu od jego wnętrza. Czy była to jednak próba udana, skoro dziś jego dar stanowi jeden z najcenniejszych elementów kolekcji Muzeum?